w

Rosja naciska na Apple w sprawie fabrycznie zainstalowanych apek

Kto zwycięży w tym pojedynku? Apple, największa firma na świecie? Czy może jednak Władymir Putin, autokrata o potędze nuklearnej? 2 grudnia rosyjski prezydent podpisał kontrowersyjną ustawę, która zakazuje sprzedaży na terytorium Rosji urządzeń, które nie posiadają fabrycznie zainstalowanego lokalnego oprogramowania. Ustawa, która wejdzie w życie w lipcu przyszłego roku, została nazwana „ustawą przeciwko Apple”, ponieważ nieproporcjonalnie mocno wpływa na giganta technologicznego, który jest znany z nacisku na utrzymanie ścisłej kontroli nad aplikacjami, które wpuszcza na swoje urządzenia.

Autorzy projektu ustawy nazwali go sposobem ochrony rosyjskich firm internetowych, a także pomocy starszym obywatelom, którym trudno jest korzystać ze smartfonów, chociaż nie wiadomo jeszcze, jakie aplikacje produkcji rosyjskiej będą musiały być zainstalowane. Lokalni aktywiści zajmujący się prawami cyfrowymi, tacy jak Artem Koźluk, obawiają się, że te aplikacje mogą „potajemnie zbierać informacje: lokalizację, używane aplikacje, usługi i tak dalej”. Aplikacje mogą zostać usunięte, ale tylko wtedy, gdy użytkownicy wiedzą jak to zrobić. Istnieją też podejrzenia, że aplikacje mogą pozostawić backdoory w telefonach użytkowników nawet po ich odinstalowaniu.

Linia legislacyjna jest zgodna z innym, niedawno wprowadzonym prawem promującym „suwerenny Internet”. Od 1 listopada rząd przyznał sobie prawo do oddzielenia rosyjskiego internetu (znanego jako „Runet”) od reszty świata. Jest to niepokojące dla wielu lokalnych aktywistów internetowych i ekspertów, chociaż istnieją też wątpliwości czy aby na pewno istniejąca infrastruktura sieciowa będzie w stanie obsłużyć taki ruch. Jeszcze wcześniej, w imię ochrony danych, zablokowano strony odmawiające budowy serwerów danych na terenie Rosji, w tym LinkedIn. W tym tygodniu władze rosyjskie zaniepokoiły techników, przeprowadzając nalot na moskiewskie biura Nginx, amerykańskiej firmy zajmującej się serwerami internetowymi w sporze z rosyjską firmą. Sytuacja Apple’a może być wskazówką dla innych gigantów, w szczególności Google (który jest właścicielem YouTube) i Facebooka. Firmy te stanowią poważne wyzwanie dla monopolu Kremla na informacje.

Przedstawiciele Apple mogą stwierdzić, że rosyjski rynek jest zbyt mały, aby warto było zmienić politykę, ale ostatnio firma udowodniła swoją gotowość na inną kontrowersyjną koncesję. Począwszy od końca listopada Mapy i aplikacje pogodowe Apple używane w Rosji oznaczały Półwysep Krymski, terytorium ukraińskie nielegalnie anektowane przez Rosję w 2014 r.jako rosyjskie. Nawet w przypadku użycia poza Rosją aplikacja pogodowa pokazuje krymskie miasta, nie określając (nietypowo) kraju, w którym się znajdują, a Apple Maps wprowadza tajemniczą przerywaną linię oddzielającą półwysep od reszty Ukrainy.

Apple mogło zaproponować tę gałązkę oliwną w nadziei na złagodzenie stosunków z Moskwą, ale jej działania przyczyniły się do rosnącego poczucia niepewności na Ukrainie, gdzie minister spraw zagranicznych Vadim Pristaiko oskarżył Apple o „nie dbanie” o jego kraj. Rzecznik Apple mówi, że jest to „głębsze spojrzenie na to, jak radzimy sobie z kontrowersyjnymi granicami”. Ale grupa parlamentarzystów europejskich złożyła oficjalną skargę, a reputacja firmy już ucierpiała.

W przeciwieństwie do Facebooka i Google, Apple do tej pory w dużej mierze unikało skandali politycznych. Ma sześć miesięcy, aby zdecydować, czy opuścić rynek rosyjski, czy nie. Świat i Ukraina będą obserwować, czy nie ulegnie wymogom Kremla.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zemsta tłumu po zamknięciu MiStore w Galerii Mokotów

sudo apt upgrade